piątek, 3 maja 2013

Szczerość jest ważna. 3


Ten rozdział taki krótki.......
I chcę żebyście  mi powiedzieli w komentarzu co myślicie o opowiadaniu!
Wasze komentarze mnie motywują ;-; więc za wszystkie dziękuję . <3 
Powiedzcie mi gdzie robię błędy to się poprawię :D
___________________________________________________________
* Lizzy* 

Szłam wolnym krokiem na przystanek autobusowy. Humor wyjątkowo mi dopisywał, nie miałam się czym martwić. Umówiłam się z chłopakiem w kawiarni. Normalka? Nie dla mnie... Moje pierwsze spotkanie z chłopakiem. Takie prawdziwe... Nie miałam na myśli wyjścia na dwór z kolegami. Mam nadzieję, że wyniknie z tego coś więcej, niż tylko przyjaźń... Podobał mi się od 4 lat... Dalej nie mogłam uwierzyć w to, że się ze mną umówił. W szkole jest wiele ładnych dziewczyn, a zaproponował spotkanie akurat mi... 
Od tych rozmyślań, mój humor stał się jeszcze lepszy niż był. Wsiadłam do autobusu i skasowałam bilet. Nie miałam daleko do galerii w której byłam umówiona, więc nie rozglądałam się za wolnymi miejscami... Nucąc ulubioną piosenkę wysiadłam na moim przystanku. Kierowałam się w stronę kawiarni, w której się umówiliśmy. Przez okno kawiarni widziałam, że chłopak już tam siedzi. Uśmiechnęłam się sama do siebie i weszłam do środka. Podeszłam do stolika i usiadłam naprzeciwko niego. Uśmiechnęłam się ciepło : 
- Cześć. 
- Hej... - zaczął i schował do kieszeni telefon, który miał w ręce – Co tam piękna? - uśmiechnął się i spojrzał mi głęboko w oczy zatapiając się w nich swoimi niebieskimi oczami. 
- A dobrze... - odwzajemniłam uśmiech - A u ciebie? Chłopak przejechał ręką po włosach i podał mi menu. 
- Dobrze, co ci zamówić? 
- Ja dziękuję, nie chcę nic... - wybełkotałam i odsunęłam od siebie menu. 
- Nic? Nawet się nie napijesz? - zapytał. Potrząsnęłam przecząco głową. Chłopak tylko westchnął. Zawołał kelnera. Gdy ten podszedł złożył zamówienie na dwie cole. Zaczęliśmy rozmawiać, czekając na zamówienie. Rozmawialiśmy głównie o szkole i nauczycielach. Chłopak co chwilkę zerkał w stronę drzwi kawiarni, ale starałam się to ignorować. Zastanawiało mnie dlaczego tak się zachowuje, ale nie pytałam nie chcąc popsuć atmosfery, która jak dla mnie była miła. Po chwili rozmowy, usłyszałam za plecami stukanie obcasów. Przekonana, że to kelnerka przyniosła zamówienie odwróciłam się. Przed moimi oczami stała wysoka blond włosa dziewczyna . Miała na sobie bardzo krótką i obcisłą spódniczkę, do tego bluzkę na ramiączka i dżinsową katanę . Tak w skrócie, biorąc pod uwagę również to, że miała na sobie wysokie szpilki ubrała się jak dziwka. Ot, tak po prostu. Ot, co. Znałam tą dziewczynę ze szkoły. Była tam królową, a ja jedną z jej ofiar. Ale nie taką jak każda. Miała na mnie haka, doskonale wiedziała czym mnie zaszantażować. Jako jedyna ze szkoły zdawała sobie sprawę, że jestem siostrą Kai'a. I doskonale wiedziała, że nie chciałam żeby ktokolwiek się o tym dowiedział. Szantażowała mnie przy każdej nadarzającej się okazji. A ja ulegałam. 
Po stwierdzeniu, że to na pewno ona i że na 100 procent jej z nikim nie pomyliłam, zaczęłam kojarzyć fakty. Ten dzień się dla mnie miło nie skończy . Zważając na to, że dziewczyna się uśmiecha i trzyma w ręce dwie szklanki z czymś zielonym w środku. Nie wyglądało to najlepiej. Dziewczyna uśmiechnęła się wrednie i przechyliła szklanki w moją stronę. Chcąc się jeszcze obronić przed tą dziwną mieszaniną nie wiadomo czego, zasłoniłam rękami jak najwięcej mogłam. Zielona substancja rozlała się na moje włosy i ubranie. Przynajmnej twarz w jakiś sposób obroniłam. I wtedy przypomniałam sobie o obecności chłopaka. Odwróciłam się w jego stronę czekając na reakcję. Stał tam. Z innymi dziewczynami ze szkoły. Trzy uśmiechające się wrednie kreatury trzymały w rękach telefon, z pewnością wszystko nagrywając. Spojrzałam chłopakowi prosto w oczy. Widząc to, wszystkie larwy wraz z nim wybuchły śmiechem. 
- I ty myślałaś, że ja umówiłbym się z tobą?! Nie rozśmieszaj mnie! - wykrzyczał patrząc mi prosto w twarz. Kolejny wybuch śmiechu ze strony tych larw... Teraz to zachciało mi się płakać. Jak można być aż tak wrednym? Jeżeli jeszcze raz pomyślę , że jakiś chłopak jest inny niech mnie ktoś uderzy. Mocno uderzy. Jak najszybciej złapałam torebkę i wybiegłam z kawiarni. Za plecami słyszałam śmiechy całej tej grupki. Biegłam jak najszybciej dawałam radę. Nie byłam pewna gdzie biegnę. Biegłam przed siebie chcąc uciec przed wszystkim.

___________________________________________________________________
~Aćka

niedziela, 14 kwietnia 2013

Szczerość jest ważna . 2


Miałam małe problemy z komputerem i nie mogłam pisać. Stąd ta długa przerwa ._.
Ale wzięłam sobie wasze uwagi do serca. Nie stawiam spacji przed znakami interpunkcyjnymi xD :D
No ale macie rozdział.. Dłuższy niż zwykle ;3
Kolejnej takiej przerwy nie przewiduję :D Mam już  też 3 napisany więc...
Miłego czytania ;3 
Pamiętajcie że każdy komentarz mnie motywuje ! < 3
Piszcie gdzie robie błędy, co robie źle itp. ;D 
Dobra nie zanudzam, miłej lektury!
__________________________________________________________________
*bezosobowy*
Na weekend chłopaki wymyślili sobie konkretne plany… Pomimo nowego lokatora, wysłali sms'y do znajomych z informacją o nadchodzącej imprezie. U nich, w sobotę. Tego dnia rano chłopaki zaczęli przygotowania… Uruha zaczął sprzątać w domu… Sprzątać? Zbierał wszystkie leżące na ziemi rzeczy i chował do szafek. Reita zabezpieczał wszystkie szklane rzeczy… Chował wszystko co było wartościowe, drogie, szklane, kruche czy delikatne. Aoi pojechał do sklepu po alkohol, a Kai przygotowywał przekąski. Oczywiście Kai, władca kuchni... Bardzo nie podobało mu się, że to Anna gotowała u nich w domu. Ruki siedział znudzony w salonie i oglądał telewizję. Niczego nie świadoma Lizzy siedziała cicho w swoim pokoju. Gdy wybiła 15:00 wszyscy byli już gotowi do imprezy. Przyszli pierwsi goście. Wszyscy usiedli w salonie i zaczęli gadać… Do 16:30 przyszli wszyscy zaproszeni. Zaczął się lać pierwszy alkohol.
* Lizzy *
Wyłączyłam komputer i położyłam się na łóżku. Tak wygląda cały mój pobyt tutaj, siedzę na komputerze. Zaczyna mi się to nudzić! Już nie mam co na nim robić…
Na blogu już jest tyle postów z tego tygodnia , że wątpię, żeby ktoś to czytał ... Bloga założyłam 9 miesięcy temu cały jest o zespole rockowym An Cafe. Lubię ich muzykę, więc nie widzę przeszkód żeby o nich pisać.
Wyszłam z pokoju i poszłam w stronę do kuchni… Chciałam coś zjeść. Muzyka grała strasznie głośno… U mnie w pokoju nie było tego tak słychać. Co oni znowu wymyślili? Poszłam do lodówki i wyciągnęłam z niej puszkę Coca-Coli. Teraz pytanie : Iść zobaczyć co robią, czy sobie darować? Na moje pytanie odpowiedział dźwięk tłuczonej o ścianę butelki. Szybko pobiegłam do swojego pokoju, po czym zamknęłam się na resztę wieczoru. Około 23:30 słychać było, że muzyka gra coraz głośniej, a jeszcze głośniej zachowują się chłopaki. Tak. To było możliwe! Muzyka zaczęła mi dokuczać... Nie mogę pisać, nie mogę czytać książki, słuchać muzyki na słuchawkach też, bo i tak nic bym nie słyszała... Postanowiłam, że pójdę pod prysznic i położę się spać. Może uda mi się zasnąć.
(50 minut później xdd)
Po wyjściu spod prysznica, usłyszałam że muzyka ucichła… Teraz tylko oprócz cichszej muzyki i śmiechów, doszły jeszcze odgłosy Uruhy i Aoi'ego z sypialni obok. (Chyba wszyscy wiecie, jakie to były odgłosy .. xDD – dop.aut.). Wyszłam z łazienki i podeszłam do szafki, bo oczywiście zapomniałam piżamy… Owinięta tylko w ręcznik zaczęłam grzebać w szafce. Za nic nie mogłam znaleźć pidżamy... Wsunęłam w pośpiechu na siebie tylko bieliznę i jakąś za dużą luźną koszulkę. Trudno. Nie znajdę teraz piżamy. Pójdę spać tak jak stoję.
Było stosunkowo ciepło, więc położyłam się na kołdrze i popatrzałam w sufit. Po chwili, sen przyszedł sam.
Obudziło mnie pukanie do drzwi. Ni to głośne, ni to ciche. Wymruczałam coś w odpowiedzi i usłyszałam otwierające się drzwi. W nich stanęła jakaś postać. Byłam na wpół przytomna, więc jej nie rozpoznałam. Powoli ten ktoś sunął ku mnie. Poczułam smród alkoholu. Światło z latarni za oknem oświetliło go trochę i zobaczyłam tam Reitę. Stał z przymrużonymi oczyma, lekko kołysząc się na boki. Podniosłam się do pozycji siedzącej. Chłopak trzymając się wszystkiego po kolei ledwo podszedł do łóżka i usiadł obok mnie. Jedną ręke położył na moim udzie, a drugą na brzuchu . Odepchnęłam go… Nie miałam pojęcia co on chce zrobić. Wróć. Domyślałam się, co on chce zrobić.. Nie no, jestem przewrażliwiona. Jest zbyt pijany, na wszystko. Popchnął mnie lekko ręką na łóżko, tak żebym leżała. Zrobiło mi się bardzo gorąco, a kosmyki grzywki przykleiły się do mojego czoła. Reita położył się obok mnie i włożył rękę pod moją koszule. Gładził mnie po brzuchu przez chwilę, aż w końcu zasnął. Na szczęście…
Bardzo mocno śmierdziało od niego alkoholem... Nie mogłam tego znieść, więc wzięłam jedną z poduszek i położyłam się na ziemi… Teraz to ja się domyślałam, co oni robili... Impreza -.-''
Musieli BARDZO dużo pić… Bardzo dużooo…
Po chwili znowu zasnęłam.
* Reita *
Uchyliłem lekko powieki. Głowa mi pękała! Nic nie pamiętam z wczoraj… Musiało być gruboo... Położyłem sobie rękę na czole i niechętnie otworzyłem oczy. Niebieskie ściany?! To nie jest mój pokój! Gdzie ja jestem?! Gwałtownie rozejrzałem się po pomieszczeniu... Gdy zdałem sobie sprawę gdzie jestem, zamurowało mnie. Na podłodze, na jednej z poduszek spała siostra Kai'a. Była praktycznie wpół naga… Czy ja… Wstałem, zataczając się co chwilę. Wziąłem dziewczynę na ręce i położyłem na łóżku... Przykryłem kołdrą i dotknąłem dłonią jej czoła. Nie było gorące ani nic... Na szczęście… Przyjrzałem się jej uważnie. Dziewczyna wyglądała teraz naprawdę słodko. Tak bezbronnie…
Jak najszybciej wygoniłem te myśli ze swojej głowy i udałem się do kuchni. Tam Kai przygotowywał nam śniadanie. Najwyraźniej nie zauważył, że nie wyszedłem ze swojego pokoju. Wolałbym nie wiedzieć, co by się wtedy stało... Po tym, że byłem pijany i że dziewczyna jest ubrana jak jest, mógłby sobie coś pomyśleć. W sumie, ja sam nie byłem pewien czy coś między nami zaszło.
Kai nie wyglądał najlepiej. Miał włosy w nieładzie, podkrążone oczy. Najwyraźniej, nie czuł się najlepiej. Na pewno nikt w domu nie czuł się dobrze. KAC-GIGANT! Usiadłem przy stole, na którym przygotowane były już tabletki i szklanki z wodą. Miło, że Kai tak się o nas troszczy. Po chwili do stołu przyszli Uruha i Aoi. Ruki i tak dużo nie pił. Nikt mu nie pozwolił. Wszyscy przyjmowaliśmy, że jest za mały. >,<
Kai zrobił porcję jedzenia dla nas i wszystkich naszych gości. W salonie spało jeszcze całe Alice Nine, Miku, Bou i Kanon (An-Cafe). Teruki nie pił, więc pojechał w nocy do domu. Yuuki i Takyua zabrali się z nim. Po chwili, ze swojego pokoju doczłapał się najmłodszy członek TG. Kai już kończył przygotowywać jajecznicę. Nałożył potrawę na talerze i podał. Całą resztę jedzenia zostawił, żeby goście mogli coś zjeść, jak się obudzą. Po chwili jedzenia w ciszy, wszyscy usłyszeliśmy jak jakieś drzwi się cicho otwierają i zamykają. Z nich wyszła dziewczyna. Jedyna, jaka teraz była w naszym domu. Ubrana była w lekką, delikatną i zwiewną spódniczkę koloru łososiowego, kremową bluzkę z lekkim dekoltem, na długi rękaw, cienkie rajstopy koloru skóry i do tego jakiś wisiorek na szyi. Wszystkie włosy odgarnęłą na prawą stronę. Wyglądała ślicznie... Niepewnie, jak mała dziewczynka, którą już chyba raczej dawno nie była. Gdy tylko napotkała moje spojrzenie, zarumieniła się lekko i spuściła wzrok. Coraz bardziej boję się tego, co mogło zajść wczoraj... 
Wróć. Trzeba myśleć trzeźwo! Może ona była w połowie rozebrana, ale przecież ja byłem w ubraniu! No... Może zdążyłem się ubrać, no ale… Mało prawdopodobne, żebym to zrobił po pijaku... Dobra. Dość trzeźwego myślenia. Nie chce tak dłużej myśleć, to boli! >,<
*Ruki * 
Ooo... Do kuchni weszła Lizzy. Ostatnio była oczkiem w głowie Kai'a. Opiekował się nią najlepiej jak tylko mógł, nie żebym był zazdrosny, ale denerwowało mnie to, że ona była teraz najważniejsza. To, że za mało je, a on się martwi, to czy dobrze jej się dojeżdża autobusami do szkoły, to czy dobrze się czuje w domu, było dla niego najważniejsze. I takie tam pierdoły... Ubrała się zadziwiająco dziwnie... Masakra... Jakaś spódniczka, jeszcze wszystko takie jasne, delikatne i ohydne. Wszyscy patrzeli na nią, zdziwieni jej ubiorem. Nie myśleć, że komuś może się podobać . Wszyscy już dawno zabrali się do dalszego jedzenia. Wszyscy oprócz Reity. Jego wzrok był cały czas wklejony w dziewczynę. Kopnąłem go pod stołem w nogę i spojrzałem na niego pytająco. Spojrzał na mnie zakłopotany, po czym znowu zabrał się do jedzenia. Lizzy podeszła do lodówki i wzięła z niej jogurt , usiadła na blacie i w ciszy zaczęła jeść. Kai jak zwykle zaraz zaczął ją przepraszać za to, że jej nie powiedzieli o imprezie... Wypytywał ją, jak się czuje, czy dobrze spała i takie tam. 
Dowiedzieliśmy się z tego, że jedzie gdzieś dzisiaj się z kimś spotkać i… Dalej nie słuchałem... Po godzinie dziewczyna wyszła z domu, a nam pozostało obudzić gości. Chyba tylko ja nie miałem w tym domu jakiegoś nie wiadomo jakiego kaca…
_____________________________________________________
~~~ Tekst betowany przez Wielhelma ~~~
Czekam na komentarze. <3 ~~Aćka

czwartek, 31 stycznia 2013

Szczerość jest ważna . 1


Hey :3 Tym razem pierwszy rozdział dłuższego opowiadania :D
Nie umiem wymyślać tytułów XD Wiem ><
Bardzo was przepraszam za jakiekolwiek błędy !
Pisałam to jakieś 3 miesiące temu i jak to teraz czytam to mnie w brzuchu skręca ! Ale myślę, że jak napisałam to powinnam dodać . Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze ! Piszcie co powinnam zmienić i co wam się nie podoba , to mi bardzo pomoże :D
Pojawiły się komentarze co do mojej interpunkcji . Tak wiem ,ale niestety odkąd pamiętam mam taki styl pisania i nie umiem się go oduczyć ;( Przepraszam ,ale ni dam rady nic z tym zrobić >< ~Aćka
_______________________________________________________
- Dobrze mamo . Nie ma sprawy . Damy sobie rade . Nie bój się ,jestem już duży - mruczał do słuchawki Kai , lekko chichocząc . Wszyscy członkowie zespołu patrzeli na niego zdziwieni , zastanawiając się z kim i o czym rozmawia ich przyjaciel . Kai słuchał jeszcze osoby po drugiej stronie słuchawki przez kilka minut po czym pożegnał się i rozłączył . Wszyscy patrzeli na niego pytająco .
- Moja siostra musi u nas przez kilka tygodni pomieszkać , moja mama musi pilnie wyjechać . Muszę po nią pojechać .. Aoi, podwieziesz mnie ? - wszyscy byli mocno zdziwieni słowami perkusisty .
- Od kiedy ty masz siostrę ? - zapytał zdezorientowany Uruha .
- No ... Mówiłem wam kiedyś , ale nie za bardzo wolno mi o niej wspominać - usprawiedliwił się Kai , z zestresowania drapiąc z tyłu głowy . Tak jak miał to w zwyczaju .
- No mówił coś kiedyś , faktycznie - mruknął Ruki .
Kai skinął głową w stronę Aoi'ego . Ubrali buty i wyszli z domu . Chłopaki dalej nie ogarniając sytuacji siedzieli w ciszy przez kilka minut , po czym zachowywali się normalnie . Wszyscy poszli grać na playstation .
Gdy tylko chłopaku wsiedli do samochodu ( jeśli można to jeszcze nazwać samochodem ) . Aoi słysząc w radiu jaka leci piosenka , uśmiechnął się szeroko . Kai również rozpoznał melodię , którą była ich piosenka ''Guren'' . Jechali w ciszy , słuchając piosenki . Gdy tylko się skończyła , Kai wyjął z kieszeni dzwoniący telefon .
- Tak słucham - powiedział przyciskając zieloną słuchawkę - Tak , już jedziemy , jesteśmy niedaleko . Tak , coś wykombinuję .. Mamy tam pokój gościnny . Tak , damy sobie radę . No .... No .. No papap . - rozłączył się .
- A no właśnie , opowiadaj - zwrócił się do Kai'a Aoi - Ile ona w ogóle ma lat ?
- 15 . Jej biologiczni rodzice to byli przyjaciele mojej mamy . Po ich śmierci , ona ją przygarnęła. Nie lubi być wyróżniana , więc nie mogłem nigdy , nigdzie o niej mówić . Byłaby afera , że to siostra gazeciaka ..Co tu więcej gadać .. No już się zaklimatyzowała w rodzinie ... Przynajmniej tak mówi mama .
- Tak mówi mama ? To co ty nie znasz własnej siostry ? - zdziwił się .
- Nie wiem . Nie rozmawia ze mną . Praktycznie do nikogo się nie odzywa , oprócz mamy - wyjaśnił przyjacielowi . Wyraźnie posmutniał - Nie wiem , jak to będzie jak ona będzie u nas mieszkać . Jakoś sobie tego nie wyobrażam ..
- Damy sobie radę - powiedział z szerokim uśmiechem Aoi , uderzając przyjacielsko Kai'a w ramię . Ten uśmiechnął się lekko i bardzo wymuszenie - Jesteśmy .
*Aoi*
Zaparkowałem przed domem mamy Kai'a . Czekała już pod domem , na ganku leżały cztery walizki . A gdzie ta jego siostra ? Nigdy jej nie widziałem , tak samo jak o niej nie słyszałam . Chyba , żaden z nas (gazeciaków >3< ) o niej nie słyszał .. No ale nie winimy o to Kai'a .
Nie mógł , to nie mógł . Proste .
Kai wysiadł z samochodu i poszedł przywitać się z mamą .Ja stanąłem obok samochodu i jej pomachałem . Chwilę gadał z mamą po czym ona weszła do domu , a Kai przyniósł walizki i włożył je do bagażnika . Z drzwi wyszła jakaś dziewczyna . Miała ciemne włosy do pasa , a jedno oko przysłaniała grzywka . Ciemno szara bluza z kapturem i ciemne dżinsowe rurki . Dziewczyna miała spuszczoną głowę , więc nie mogłem zobaczyć twarzy . Słuchawki w uszach podłączone do telefonu . Przytuliła swoją przyrodnią mame i poszła za Kai'em do samochodu . Chłopak otworzył jej drzwi i wsiadła do środka. Kai ponownie zajął miejsce obok mnie .
- A twoja mama ? - zapytałem . Zostały jej tam dwie walizki . Jak ona miała gdzieś pojechać ?
- Ona idzie na piechotę , za domem jest dworzec - powiedział po czym wpatrywał się w przestrzeń za oknem .
Resztę drogi do domu jechaliśmy w ciszy . Zaparkowałem moje maleństwo przed domem i wysiadłem z samochodu . Kai otworzył siostrze drzwi i ruszyli do domu . Mi pozostało wziąć walizki i ich dogonić .. Wszedłem za nimi do domu, a drzwi zamknął za mną wiatr .
- Tam będzie twój pokój – powiedział Kai i wskazał ręką na nasz pokój gościnny . Dziewczyna bez słowa poszła w tamtą stronę . Poszedłem za nią i położyłem na łóżku walizki . Wyszedłem z pokoju , przekraczając próg odwróciłem się na pięcie chcąc się przedstawić , ale dziewczyna zatrzasnęła mi drzwi przed nosem . Z salonu dobiegły śmiechy . Nie trudno było się domyślić , że ze mnie (-.-'') . Wróciłem do salonu i usiedliśmy wszyscy przed telewizorem . Kai opowiedział chłopakom to , co powiedział mi jak jechaliśmy do mamy Kai'a . No dowiedziałem się kilku nowych szczegółów . Ma na imię Elizabeth i ma tendencje do chorób … Jest strasznie wrażliwa fizycznie , jak i psychicznie .Nie bardzo z tego rozumiem .. No ale trudno .
Po chwili przyszła Anna informując nas , że obiad jest gotowy . Anna to nasza gosposia . Reita i Uruha się zbuntowali , bo nie przepadają za kuchnią Kai'a . Przeszkadzała im oczywiście również kwestia sprzątania .. Bo żaden z nich nie mógł ruszyć dupy , żeby coś posprzątać . Są na to zbyt męscy .(xd) Ma około 27 lat , ale ja dałbym jej góra 22! Kai szybko wytłumaczył jej bez zbędnych szczegółów , kim jest Elizabeth .
- Aoooooiiii – zajęczał gdy odsuwałem swoje krzesło przy stole – Pójdziesz ? - zapytał robiąc minkę szczeniaczka , której po prostu nie mogłem się oprzeć . Widząc , że idę do drzwi uśmiechnął się szeroko , ukazując swoje dołeczki . Zapukałem do drzwi i uchyliłem lekko . W pokoju panował totalny chaos . Na podłodze leżały wpół rozpakowane walizki ,a to co zostało z nich wyjęte leżało .. Mhm … Wszędzie !? Ona leżała na łóżku z laptopem przed oczami .
- Chodź , jest obiad – powiedziałem . Podniosła głowę znad komputera i spojrzała na mnie . Jej twarz w ogóle nie miała wyrazu .
- Nie jestem głodna – powiedziała i znowu przeniosła wzrok na komputer .
- Na pewno ? - upewniłem się . Dziewczyna pokiwała głową , nawet nie podnosząc głowy znad laptopa . Speszony wyszedłem z jej nowego pokoju , zamykając za sobą drzwi . Przed chwilą przez kilka sekund widziałem jej twarz . Wyglądała naprawdę , na miłą dziewczynę . Mimo , że dotychczas nie okazywała żadnych emocji . Wróciłem do stołu , poinformowałem Kai'a dlaczego wracam sam i zabrałem się do jedzenia .. Po obiedzie , który oczywiście zjadłem ostatni ; poszedłem do salonu . Basista i Perkusista siedzieli sobie na kanapie ,dyskutując o czymś . Ruki siedział na podłodze i wpatrywał się w telewizor . Uruha siedział na parapecie odłączony od świata , jego umysł zagłębił się w swoim świecie . Powoli podszedłem do niego dokładnie oglądając jego długie , zgrabne nogi . Gdy usłyszał moje kroki , odwrócił się do mnie i ześliznął z parapetu . Odarł się o okno i wyciągnął po mnie jedną rękę . Wziąłem ją w obie dłonie i przycisnąłem sobie do policzka . Naparłem na niego całym ciałem i musnąłem jego usta swoimi . Mój ukochany objął mnie w talii i namiętnie pocałował ..
*Kai*
- Bożeee … A ci znowu się tam migdalą - jęknął Ruki.
- Daj im spokój , przecież na razie nic nie robią.. - broniłem przyjaciół .
- Na razie – podkreślił Reita – wiedziałem , że tak będzie (xd) To było do przewidzenia ! Ale nie mogłem protestować , bo doskonale wiedziałem , że tylko na razie nie są spokojni . Wszyscy o tym wiedzieliśmy .. - Idźcie może do sypialni ? - zaproponował Reita , widząc ,że czarnowłosy już trzyma ręce pod koszulką Uruhy . Aoi wziął kochanka na ręce i poszedł w stronę pokoi . - ALE NIE MOJEJ !!!
W tym momencie wszyscy wybuchnęli śmiechem . No oprócz Reity , który nie widział w tym nic śmiesznego, jak najszybciej poszedł wygonić chłopaków ze swojego pokoju . Ruki korzystając z sytuacji rozsiadł się wygodnie na miejscu Reity .
Gdy ten wrócił , zaczęło się .
- Złaź z mojego miejsca ! - krzyknął wkurzony .
- Nie ! Było nie schodzić ! - odpowiedział i pokazał blondynowi język .
- Złaź ! - krzyknął po raz kolejny , na co znowu odpowiedział mu dobrze znany język (bez skojarzeń xd ) - Kai ! Powiedz mu coś ! - zabrzmiało to , nie jak rozkaz , ale bardziej jak prośba .. - Nosz kurde .. - westchnął wkurwiony i usiadł na młodszym . Ten przygnieciony ciężarem przyjaciela zaczął się wiercić , stękać z bólu . Reita dosłownie przygniótł nasze maleństwo .
Tak wkurwialiśmy Rukiego . Jest najmłodszy , najniższy i według Anny najsłodszy . Pff … Jestem słodszy ! Po chwili przyszła nasza gosposia bez gustu . Uderzyła Reitę w tył głowy torebką . Przerażony , żeby znowu nie oberwać wstał z przyjaciela i stanął wyprostowany ,spuszczając głowę i chowając ręce za plecy . Ruki w mgnieniu oka stanął obok niego z tej samej pozycji . Oby dwaj spojrzeli na nią , czekając na reakcje , Poczochrała młodszemu włosy i poszła w stronę drzwi .
- Ja na dziś skończyłam , do jutra pyszczki ! A propos , Kai , twoja siostra jest bardzo sympatyczna - powiedziała , posłała mi całusa i wyszła z domu ..
- Do zobaczenia ! - krzyknęliśmy chórem .
Po dłuższym czasie , udałem się do kuchni w celu napicia się (xd) . Otworzyłem lodówkę , aby wyjąć z niej pepsi , a moim oczom ukazała się czerwona miska . Do której przyklejona była mała karteczka . Wziąłem ją do ręki i przeczytałem . No dużo tam tego nie było :
Takie tam , na kolację . Smacznego ; )
Tego nam było trzeba ! Mi to już się nie chciało robić kolacji .. A Aoi nie byłby pocieszony jakby okazało się że musi gotować . Wziąłem miskę w dłonie i zajrzałem do środka .. Jakaś sałatka ? Aaaa , no to takie dobre , robiła to już kiedyś ^u^ . Szybko nakryłem do stołu i zawołałem resztę . Tym razem robiąc słodkie oczka do Reity , udało się bez większych protestów . Poszedł do pokoju gościnnego zamieszkiwanego teraz przez Lizzy . Po chwili zjawił się z dziewczyną . Zajęła wolne miejsce i dostała miskę z sałatką . Nałożyła sobie trochę i odłożyła na stół . Wszyscy zabraliśmy się do jedzenia . Przy stole panowała krępująca cisza .. Po chwili Ruki przerwał ta swoją ciszę zwracając się do Lizzy ;
- Dlaczego ty się w ogóle nie odzywasz ? - zapytał z wyrzutem. Dziewczyna podniosła głowę znad talerza i spojrzała na niego jak na idiotę – Ty to w ogóle jesteś jakaś cichociemna!
Teraz przegiął . Dziewczyna z hukiem odłożyła sztućce na talerz i wstała od stołu kierując się do swojego pokoju . Wszyscy spojrzeliśmy na niego z wyrzutem .. Maleństwo tylko spuściło głowę , na znak , że wie co zrobił ..
Teraz to Lizzy nie będzie chciała się do nas odzywać na pewno ..
- Ja idę spać , jestem zmęczony .. - zakomunikowałem i poszedłem do łóżka , zmęczony dzisiejszym dniem .
Rano obudził mnie budzik .. Wkurwiony ciągle powtarzającym się sygnałem wstałem , aby go wyłączyć . Ubrałem się i poszedłem budzić resztę . Wszystko poszło gładko , nawet Rukiego udało mi się obudzić! Został mi tylko jeden pokój . Mianowicie pokój jedynej kobiety , czy dziewczyny , nie wiem (xd) mieszkającej w tym domu . Zawahałem się , ale muszę ją przecież obudzić .. Zapukałem i uchyliłem lekko drzwi rozglądając się po pokoju .Było tam czysto . Wszystko na swoich miejscach , poukładane równo .. To w tym domu wielka nowość .. Dziewczyna spała pod kołdrą wtulona w poduszkę . Pierwszy raz zobaczyłem jej twarz w całości . Miała delikatne , łagodne rysy twarzy i gęste rzęsy . Podszedłem do niej i odgarnąłem z czoła jeden z kosmyków grzywki . Położyłem swoją dłoń na jej policzku i przypomniała mi się chwila , kiedy wkroczyła w moje życie ...
Miałem 10 lat . Czekałem na mamę w salonie . Na dworze deszcz lał jak nigdy . Siedziałem na kanapie , już od kilku godzin . Mama dalej nie wracała . Zaczynałem się martwić , czy nic się jej nie stało . Po kolejnych 20 minutach bezczynnego siedzenia i wpatrywania się w ścianę usłyszałem przekręcający się w drzwiach klucz . Od razu pobiegłem przywitać się z mamą .. Do domu weszło jakieś dziecko .. Dziewczynka była cała mokra .. Długa grzywka przysłaniała jej całą twarz . Stała tak w korytarzu , a ja nie wiedziałem jak się mam zachować . Po chwili do domu za nią weszła mama .Ona również była cała mokra, miała w rękach jedną malutką walizkę . Patrzałem się na nią zdezorientowany przybyciem obcego mi dziecka . Mama uklęknęła przede mną .
- To twoja nowa siostrzyczka . Musisz się nią opiekować , jesteś teraz jej starszym bratem – powiedziała po czym podeszła do dziewczynki . Ściągnęła jej płaszcz i odgarnęła grzywkę z czoła . Ujrzałem wyraz twarzy pełen bólu . Cierpienia . Dziewczynka miała oczy spuchnięte i czerwone od płaczu .Po jej policzku spłynęła pojedyncza łza . Dopiero teraz zauważyłem , że w ręce trzymała zdjęcie . Nie wiem , co na nim było .
Wyciągnąłem rękę w stronę dziewczynki , aby się nią zaopiekować . Chciałem zrobić jej ciepłej herbaty , pokazać dom .. Ona mnie zignorowała i po prostu ominęła . Poszła do pokoju , którym okazała się łazienka .
- Musisz jej wybaczyć . Ma za sobą trudne chwile . - powiedziała
mama i poszła do łazienki za dziewczynką .
Mając 14 lat zdobyłem się na odwagę i na osobności zapytałem mamę o historię dziewczynki . Matka opowiedziała mi , że jej rodzice zginęli . Na jej oczach ,więc jest jej trudno .. Nie miała nikogo , kto mógłby się nią zająć .. Więcej tego wieczoru się nie dowiedziałem ..

Poczułem na sobie czyjś wzrok więc szybko otworzyłem oczy wyrywając się z zamyśleń . Prosto we mnie wpatrywały się wielkie , błękitne oczy Lizzy .
- Mogę wiedzieć , co ty robisz ? - zapytała lekko poddenerwowana . Dopiero teraz zdałem sobie sprawę , że mam twarz stanowczo za blisko jej twarzy i że trzymam dłoń na jej policzku . Jak oparzony odskoczyłem od niej , Z jej strony , mogło to wyglądać dziwnie .. Ups ..
- Nie nic .. Ja tylko .. - jąkałem się i próbowałem coś wymyślić , żeby zacząć o czymś z nią rozmawiać . Odruchowo podrapałem się w tył głowy .
- Która godzina ? - zapytała podnosząc się do pozycji siedzącej . Spojrzałem szybko na telefon ..
- 6:30 – odpowiedziałem .
Dziewczyna wystała i podeszła do jednej w szafek . Zaczęła wyciągać z niej ciuchy … Zdałem sobie sprawę , że to odpowiednia chwila , żeby się ulotnić ..
Wyszedłem z pokoju i skierowałem się do kuchni . Siedział tam tylko Aoi , ubrany już był w mundurek do szkoły .. Włosy ułożone , brak makijażu ..
- Co chcecie na śniadanie ? - zapytałem otwierając lodówkę .
- Tosty Francuskie ? - zaproponował Uruha , wchodząc do kuchni .
- Okeeeyy – powiedziałem i zacząłem przygotowywać wszystko co potrzebne. W tym czasie do kuchni przyszli Reita i Ruki .. Wszyscy usiedli do stołu w jadalni , która jest połączona z kuchnią . Wyjąłem 6 talerzy i nałożyłem każdemu . Po chwili przyszła do nas również Lizzy . Usiadła na wolnym miejscu . Po skończonym posiłku , każdy z nas poszedł do swoich pokoi po rzeczy do szkoły . Wszyscy ubrani byli w mundurki do szkoły ..
- Lizzy , podwieźć cię do szkoły ? - zapytał Aoi , ubierając buty .
- Nie trzeba , pojadę autobusem – odpowiedziała , wzięła torbę i wyszła z domu . Wszyscy popatrzeliśmy tylko po sobie i wyszliśmy z domu .
* bezosobowy *
Do domu pierwszy wrócił Ruki . Chłopak rozsiadł się wygodnie w salonie i włączył telewizor . Po kilkunastu minutach do domu weszła Lizzy i od razu udała się do swojego pokoju . Blondyn siedział sobie w salonie dalej nie zwracając na nic uwagi . Pod wieczór , około godziny 18.00 do domu wrócili Aoi , Kai oraz Reita .. Anna będąca w domu podała obiad , zawołała Lizzy i wyszła z domu . W ciszy zjedli obiad i rozeszli się po swoich pokojach .
Tak samo minął cały kolejny tydzień .. 

niedziela, 23 grudnia 2012

Oneshot - Wigilia :D


Mam nadzieję ,że wam się spodoba . To mój pierwszy Oneshot ! ;' )
Piszcie w komentarzu , jak wam się podoba :3
Miłej lektury ,
Aćka :D
_____________________________________________________________________________
Aoi jeszcze raz uważnie przeczytał listę zakupów i sprawdził czy wszystko ma . Wsadził do koszyka jeszcze tylko butelkę pepsi . Spojrzał ostatni raz na dział z alkoholem i poszedł w stronę kas . Przez cały czas ciągnęło go , żeby wziąć chociaż jedną butelkę sake . Ale świadomość , co wtedy zrobił by z nim Kai , odwiodła go od tego pomysłu . Powiedział jasno ; Żadnego alkoholu !
Nikomu to się nie spodobało , ale wszyscy wiedzieli , że ma rację . Mogą raz spędzić spokojnie wieczór bez alkoholu . Zwłaszcza w wigilię .
Czarnowłosy zaczął wypakowywać towary na taśmę , po czym jego wzrok przykuł jakiś facet krzyczący na jakiegoś chłopca . Dziecko było przestraszone i wyraźnie chowało coś za plecami .
Aoi bez namysłu podszedł do mężczyzny i złapał go za ramię . Ten odwrócił się wkurzony .
- O co tutaj chodzi , jakiś problem ? - zapytał ściągając rękę z ramienia faceta .
- To dziecko chciało coś ukraść ! Jeszcze bezczelnie kłamie ! Zaraz zawiadomię policję ! - wykrzyczał wymachując rękami .
- Bez nerwów .. On jest tutaj ze mną ! Mówiłem ci , żebyś położył to na taśmie – zwrócił się do chłopca . Wyjął mu zza pleców butelkę wody – Bardzo przepraszam , to się więcej nie powtórzy .- Usprawiedliwił chłopca , chwycił go za rękę i pociągnął za sobą do kasy . Położył butelkę wśród swoich zakupów i zaczął wypakowywać resztę . Chłopak nie wiedząc , jak się zachować stał obok i nic nie mówił . Yuu zapłacił za zakupy , włożył je do koszyka i ruszył w stronę drzwi . Chłopczyk wiernie podążał za nim . Gdy tylko wyszli przez drzwi zaczął się uważnie rozglądać ;
- Szukasz czegoś ? - zapytał Aoi patrząc pytająco na chłopca .
- Kogoś . Siostry . - powiedział , dalej się rozglądając . Poczuł , że może zaufać nieznanemu mężczyźnie .
- To nie ona ? - wskazał na malutką dziewczynkę przy sklepie . Dziewczynka rozglądała się prawdopodobnie za bratem .. Ubrana była w za małe dżinsy i miała na sobie za dużą chłopięcą bluzę . Chłopiec machnął jej ręką , na znak , żeby do niego podeszła .
- Podwieźć was gdzieś ? - zapytał Aoi , widząc jak mała dziewczynka chowa się za plecami brata .
- I tak nie mamy gdzie iść .. - burknął ledwo dosłyszalnie .
- Słucham ? Jak to nie macie gdzie iść ? - zapytał po czym uklęknął przed chłopakiem .
- Nic .. - powiedział , automatycznie posmutniał i zacisnął dłonie w piąstki .
- Ej , mały .. Może pojedziecie do mnie ? Na pewno jesteście głodni … Potem coś wymyślimy..- zaproponował .
- Chyba nie powinniśmy .. - upierał się .
- Braciszku .. Głodna jestem - szepnęła dziewczynka , ciągnąc brata na rękaw bluzy .
- Widzisz ? Mała też by coś zjadła .. - powiedział przekonująco . Widząc , że chłopak , skinął lekko głową , uśmiechnął się szeroko . Dopiero teraz chłopiec spojrzał mu prosto w oczy . Aoi mógł mu się dokładnie przyjrzeć . Chłopiec miał półkrótkie jasno brązowe włosy , luźną czarną bluzkę , na to niebieską bluzę . Trochę podarte bojówki i stare brudne adidasy . Oczy duże błękitne , wyglądały jakby były szklane . Dziewczynka za nim , miała dokładnie takie same oczy . Blond włosy niezdarnie związane w dwie kitki . Aoi poszedł w stronę samochodu , a dzieci poszły za nim . Wpuścił je na tylne siedzenia i zapiął im pasy . Sam poszedł na miejsce kierowcy .Nikt się nie odzywał , jedynym dźwiękiem z samochodzie było grające radio . Nieoczekiwanie kierowca zaparkował na parkingu jednego ze sklepów .
- Poczekajcie na mnie , zaraz wracam . - powiedział i wysiadł z samochodu , zostawiając dzieci same .
Po 15 minutach , wsadził coś do bagażnika i znowu zajął miejsce kierowcy . Tym razem pojechali prosto do domu . Aoi co chwilę patrzał w lusterko i spoglądał na dzieci . Chłopiec podpierał się na i patrzał za okno . Dziewczynka siedziała zainteresowana wszystkim naokoło . Spoglądała , to za okno , to po samochodzie , to zajrzała do kieszeni na tyle przedniego siedzenia .. Wyjęła z niej kilka czasopism i zaczęła przeglądać obrazki . Gdy dojechali , kierowca zaparkował samochód przed domem i wysiadł z niego . Otworzył drzwi po stronie , gdzie siedziała dziewczynka . Rozpiął jej pasy i wyjął z samochodu . Chłopiec poradził sobie sam . Postawił dziewczynkę na ziemi obok brata i ruszył w stronę domu . Dopiero teraz zorientował się , że już jest ciemno .. Która mogłaby być godzina ? Wszedł do domu i wpuścił dzieci . Chłopaki czekali już w salonie , który znajdował się naprzeciwko wejścia . Byli roześmiani , ale na widok dzieci wszyscy spoważnieli . Zdjął z siebie kurtkę i buty . Poczekał , aż chłopiec pomoże zdjęć buty siostrze i wszyscy poszli w stronę salonu ..
- Kai .. Możesz ? - zwrócił się do przyjaciela Aoi . Kai tylko kiwnął głową , podszedł do dzieci i zabrał je do kuchni .
- Nie było cię kilka godzin i już zdążyłeś dwójkę dzieci zrobić ? - zaśmiał się Reita .
- Szybko poszło – odpowiedział Aoi i wszyscy wybuchli śmiechem . Usiadł 'po turecku' obok przyjaciół i opowiedział im jak naprawdę spotkał dzieci .
- To kiepsko .. A wiesz , w ogóle skąd one są ? Może rodzice ich szukają .. - powiedział Uruha , któremu naprawdę zrobiło się żal dzieci ..
- Nic nie mówił .. Poza tym , że nie ma dokąd wrócił – wytłumaczył czarnowłosy
- A co masz zamiar zrobić ? Chcesz je zatrzymać ? - dopytywał się Reita .
- Coś się wymyśli .. - odpowiedział po czym wstał i poszedł w stronę kuchni .. Zastał dziewczynkę siedzącą na blacie i stojącego obok jej brata . Kai przygotowywał im ciepłe kakao .
- Kai , idź do chłopaków ja się już tu wszystkim zajmę – powiedziałem do przyjaciela , który podał dzieciom kubki z ciepłym napojem , po czym wyszedł z kuchni .
- Nawet nie znam twojego imie... - zaczął czarnowłosy , ale mały nie pozwolił mu dokończyć .
- Doi .
- A twoja siostra …? - ciągnął dalej starszy .
- Ja ? Ja jestem Aya ! - powiedziała z entuzjazmem mała .
- No dobrze , ja jestem Aoi . - powiedział i uśmiechnął się przyjaźnie do dzieci .
- Ooooo ! Mamy podobne imiona ! Aya i Aoi ! - powiedziała dziewczynka machając nogami .
- Uspokój się – skarcił ją brat .
- Ten chłopak , co zrobił wam kakao , to Kai . Aya , może pójdziesz teraz się z nim pobawić , a ja sobie porozmawiam z Doi'm ? - zapytał uśmiechając się do dziewczynki . Brat pomógł jej zejść i śpiewając coś pod nosem , pobiegła w stronę salonu . Aoi przysunął sobie krzesło i usiadł przed chłopakiem ;
- Jak to nie macie dokąd wrócić ? - zapytał prosto z mostu , nie obijając w bawełnę .
- No .. Eee... - chłopak spuścił głowę , i zaczął bawić się rękami - No bo .. My nie mamy domu ..
- Gdzie wcześniej mieszkaliście ? - zadał kolejne pytanie .
- W domu dziecka .. - odparł bez uczuciowo .
- Dlaczego tam nie jesteście ?
- No bo … My … My uciekliśmy – powiedział to i spojrzał prosto w oczy czarnowłosego . Spojrzał na niego pytająco . Nie wiedział co powiedzieć . Jak takie małe dziecko , mogło uciec z domu ? Tam powinna być opieka , nie powinno do tego dojść . Czuł jednak , że musieli mieć powód . Spojrzał na niego pytająco , aby mu wszystko wytłumaczył – Tamte opiekunki …One były dla nas nie miłe .. No i tam jest taka jedna .. i ona .. Ona … - zaciął się . Zacisnął dłonie w pięści i znowu spuścił głowę .. - Ona biła Ay'e … - powiedział i spod grzywki spadło kilka kropelek łez .
- Rozumiem … - powiedział czarnowłosy . Dobrze wiedział , że ten temat nie jest dla chłopca łatwy , więc poprosił zmienić temat . - Choć , zaraz będzie kolacja . - po tym obydwoje poszli do salonu . Zastali tam Uruhę czeszącego włosy małej dziewczynce . Zrobił jej warkocza . Reszta chłopaków rozmawiała z dziewczynką w najlepsze . - Kai , kiedy jeeeemyyyy ?
- Już . Idę przynieść jedzenie . Ruki i Reita , nakryjcie do stołu - powiedział perkusista i wstał .
- Ja chcem nakryć do stołu ! - krzyczała Aya wyrywając się Uru .
- Okey , to Uru skończy ci robić włosy , to nakryjesz z Rukim do stołu .
- Kiaaaaa ! Jak fajnie ! - krzyczała i z powrotem usiadła przed Uru .
Po kikunasto minutowej pracy wigilijna kolacja była gotowa . Uruha oczarowany dziewczynką od razy zajął sobie miejsce obok niej . Wszyscy usiedli i Kai przynosił właśnie ostatnią potrawę , gdy usłyszeli pukanie do drzwi .
- A to kto ? - zapytał naprawdę zdziwiony Ruki . Kto mógłby przyjść do nich w wigilijny wieczór ?
W ogóle kto był na dworze w taką pogodę !? Na dworze była wichura śnieżyca . . Nikt przy zdrowych zmysłach nie wyszedł by z domu w taką pogodę . Kai otworzył drzwi i jego oczom ukazały się dwie osoby . Opatulone grubymi zimowymi ciuchami jak bałwanki (^o^) . Wpuścił ich do środka i poczekał aż się rozbiorą . Okazało się , że była to siostra Reity wraz ze swoim mężem .
- Co was do nas sprowadza , w ten wigilijny wieczór ? - zapytał odbierając dziewczynie kurtkę ?
- Jechaliśmy do moich rodziców , ale drogi są nieprzejezdne ! - oburzyła się kobieta .
- Rozumiem .. - Mruknął Kai – Chodźcie . Właśnie zaczynamy kolację .
- Na pewno nie zrobimy wam kłopotu ? - zapytał mężczyzna .
- Nie , no co ty ! - powiedział wyluzowany lider i zaprowadził gości do jadalni , która znajdowała się obecnie w salonie .Gdy wszyscy się z wszystkimi przywitali , Kai przyniósł jeszcze talerze i sztućce , oraz krzesła dla dwóch osób i swobodnie mogli zasiąść do kolacji .
- I jak Sumi , byłaś u lekarza ? - zapytał swoją siostrę Reita .
- Tak .. Byliśmy .. - dziewczyna automatycznie posmutniała . Spuściła głowę , a mąż pogładził ją po ramieniu .
- Pozostała nam tylko adopcja . - powiedział mężczyzna i przytulił żonę – A tak apropo , skąd tu te dzieci ?
- Aoi znalazł (xd) - wypalił Uruha . Młode małżeństwo popatrzyło na Aoiego ze zdziwieniem .
- Maluchy uciekły z domu dziecka - przyznał Aoi . Doi spuścił głowę , a Aya rozglądała się zaciekawiona , mało z tego wszystkiego rozumiejąc .
- Hmmm …. - zamyślił się Hikaru .
Po chwili wszyscy zabrali się do świątecznej kolacji . Wszystkim wszystko smakowało , albo nie chcieli urazić kuchni Kai'a . Po skończonym posiłku , przyszedł czas na prezęty .
Gazeciaki rozeszli się do swoich pokoi i wrócili z paczuszkami i reklamówkami ozdobnymi .Sumi i Hikaru poszli do swojego samochodu , mówiąc , że też coś tam dla nich mają . Aoi , jako jedyny z Gazetto nie udał się do swojego pokoju .Udał się również do samochodu , po czym wyjął z bagażnika wielki czarny worek .
Wszyscy usiedli w kole przed kominkiem i przyszedł czas na prezenty .
- To jak , Kto pierwszy ? - zapytał Kai . Nikt się nie odezwał więc lider sam wybrał – Ruki .
Każdy położył na środku po jakiejś paczce , Rukiemu automatycznie zaświeciły się oczy . Zaczął wszystko rozpakowywać i dziękować . Dostał złoty łańcuch , skarpetki (ehheheeheh xd) , kapelusz , i jakieś dwie koszule . Następny był Uruha , otrzymał nową prostownice , kosmetyki , Krawat z reniferem oraz Bluzę . Aoi znalazł na środku jedną wielką paczką paczkę . Wziął ją do rąk i zdarł ozdobny papier , pod którym krył się laptop. Już od dawna narzekał na swojego , ponieważ był już stary i zamulony . Standardowo polały się podziękowania . Akira okazał się być następny . Z torebek wydobył perfumy , dezodorant , srebrny łańcuch , nową szmatę na ryj i kolejne perfumy .
- Sugerujecie , że śmierdzę !? - zbulwersował się farbowany blondyn . W odpowiedzi wszyscy wybuchnęli śmiechem . Dzieci przyglądały się wszystkiemu z zaciekawieniem . Nastęonie wszyscy popatrzeli na Kai'a . Teraz jego kolej . Jak zwylke co roku , będzie gadka , że on nic nie chce , że najważniejsi są dla niego przyjaciele i bla bla bla . Ale i tak nikt go nie słuchał . (>,<) Po wciśnięciu mu prezentów okazało się , że dostał skarpetki , perfumy , wodę kolońską , łańcuczek , i kapelusz . Podziękował wszystkim i Reita wyjął z reklamówki małe pudełeczko , po czym podał je siostrze . Zarumienił się przy tym nieźle .
- Rei-chan .. Nie musiałeś ! - powiedziała dziewczyna po czym rozpakowała paczuszkę . Znalazła w niej cztery bilety na wyjazd w wybrany ciepły kraj .
- No należy ci się. - powiedział po czym zarumienił się jeszcze bardziej , o ile to możliwe . Dziewczyna przytuliła brata po czym pokazała mężowi bilety .
- A dlaczego 4 ? - zapytał Hikaru .
- Kupiłem je dość dawno .. Myślałem , że do tego czasu zdążysz założyć rodzinę … - powiedział po czym spuścił głowę .Dziewczyna uśmiechnęła się blado . Wszyscy wiedzieli , że to dość delikatny temat . Kobieta ma męża . Chcę założyć rodzinę ,aż tu nagle wychodzi , że jest bezpłodna ..
- Szkoda , że nie wiedzieliśmy , że będzie ktoś poza wami .. Byśmy coś kupili -zwróciła się Sumi do dzieci .
- Jak to kupili ? - zapytała mała dziewczynka wyraźnie zdezorientowana . Sumi nie wiedziała o co chodzi .
- Aya , tej pani chodziło o zawiadomienie Świętego Mikołaja, że tu będziemy ...- wyszeptał Doi . Po tym wszystko stało się jasne . Aoi zachichotał , po czym z powrotem wziął na kolana worek , w którym był prezenty .
- A mi Święty Mikołaj kazał wam coś przekazać ! - powiedział czarnowłosy . Wyjął z worka wielkiego pluszaka i podał go dziewczynce . Dziewczynka była zachwycona . Aoi podał również chłopakowi pudełko , w którym znajdował się samochód na pilota . Aya rzuciła się na szyję Aoi'emu dziękując mu .
- Nie dziękuj mu , tylko Świętemu Mikołajowi – Mruknął Kai .
Przez cały dalszy czas Sumi i Aya bawiły się razem . Rysowały , bawiły się misiem i rozmawiały .Widać było , że kobieta ma podejście do dzieci . Bardzo dobrze rozumiała się z dziewczynką . Hikaru i Uruha , wraz z Doi'm jeździli po cały domu nowym samochodzikiem . Reszta ludzi siedziała w salonie przed telewizorem po prostu rozmawiając .
Po chwili , Hikaru zaprzestał zabawy z chłopcem i gitarzystą , po czym wziął Aoi'ego na bok żeby porozmawiać . Po chwili wrócili .
- Aya , Sumi , Doi – chodźcie tutaj na chwilkę .
- Wraz z Aoi'm podjęliśmy decyzji . Adoptujemy Ayę i Doi'ego . - powiedział Hikaru , który właśnie w tej chwili stał się ojcem . W oczach Doi'ego widać było prawdziwe szczęście . Od razu rzucił się na szyję nowemu ojcu . Aya utuliła nową mamę . Całe Gazetto patrzało ze wzruszeniem na całe zajście . Dzieci , były szczęśliwe . Wreszcie , znalazły rodzinę ..
I ŻYLI DŁUGO I SZCZĘŚLIWIE :D

Witam ! < 3

Heeeeeeeeeejjjjj *u*
Jestem Aćka :D Mam 13 lat i mieszkam w Polsce (zachodniopomorskie) ; ) 
Interesuję się mangą , anime , Japonią . Słucham j-rocka oraz  k-popu  .Moim pierwszym oraz ulubionym zespołem j-rockowym jest The GazettE . ;)  Postanowiłam pisać o nich bloga ;]] Będę tu zamieszczać opowiadania , oneshoty i takie różne pierdoły ;3
Mam narazie w głowie  trzy opowiadania , składające się około z 7 rozdziałów . ;3 Nie jestem pewna , ale prawdopodobnie , jakiś z nich   to będzie yaoi . Ale oczywiście wcześniej was o tym poinformuję ;]]
No to chyba na tyle ? ;3 Zachęcam was do komentowania  :D Każdy komentarz mnie motywuje :D
Mam nadzieję, że moje opowiadania wam się spodobają ;] Posty nie będą dodawane regularnie :D 
Jeśli macie jakieś pytania , propozycje lub inne takie tam ; napiszcie : niunia888@op.pl
Do zobaczenia :3 :D