Ten rozdział taki krótki.......
I chcę żebyście mi powiedzieli w komentarzu co myślicie o opowiadaniu!
Wasze komentarze mnie motywują ;-; więc za wszystkie dziękuję . <3
I chcę żebyście mi powiedzieli w komentarzu co myślicie o opowiadaniu!
Wasze komentarze mnie motywują ;-; więc za wszystkie dziękuję . <3
Powiedzcie mi gdzie robię błędy to się poprawię :D
___________________________________________________________
* Lizzy*
Szłam wolnym krokiem na przystanek autobusowy. Humor wyjątkowo mi dopisywał, nie miałam się czym martwić. Umówiłam się z chłopakiem w kawiarni. Normalka? Nie dla mnie... Moje pierwsze spotkanie z chłopakiem. Takie prawdziwe... Nie miałam na myśli wyjścia na dwór z kolegami. Mam nadzieję, że wyniknie z tego coś więcej, niż tylko przyjaźń... Podobał mi się od 4 lat... Dalej nie mogłam uwierzyć w to, że się ze mną umówił. W szkole jest wiele ładnych dziewczyn, a zaproponował spotkanie akurat mi...
Od tych rozmyślań, mój humor stał się jeszcze lepszy niż był. Wsiadłam do autobusu i skasowałam bilet. Nie miałam daleko do galerii w której byłam umówiona, więc nie rozglądałam się za wolnymi miejscami... Nucąc ulubioną piosenkę wysiadłam na moim przystanku. Kierowałam się w stronę kawiarni, w której się umówiliśmy. Przez okno kawiarni widziałam, że chłopak już tam siedzi. Uśmiechnęłam się sama do siebie i weszłam do środka. Podeszłam do stolika i usiadłam naprzeciwko niego. Uśmiechnęłam się ciepło :
- Cześć.
- Hej... - zaczął i schował do kieszeni telefon, który miał w ręce – Co tam piękna? - uśmiechnął się i spojrzał mi głęboko w oczy zatapiając się w nich swoimi niebieskimi oczami.
- A dobrze... - odwzajemniłam uśmiech - A u ciebie? Chłopak przejechał ręką po włosach i podał mi menu.
- Dobrze, co ci zamówić?
- Ja dziękuję, nie chcę nic... - wybełkotałam i odsunęłam od siebie menu.
- Nic? Nawet się nie napijesz? - zapytał. Potrząsnęłam przecząco głową. Chłopak tylko westchnął. Zawołał kelnera. Gdy ten podszedł złożył zamówienie na dwie cole. Zaczęliśmy rozmawiać, czekając na zamówienie. Rozmawialiśmy głównie o szkole i nauczycielach. Chłopak co chwilkę zerkał w stronę drzwi kawiarni, ale starałam się to ignorować. Zastanawiało mnie dlaczego tak się zachowuje, ale nie pytałam nie chcąc popsuć atmosfery, która jak dla mnie była miła. Po chwili rozmowy, usłyszałam za plecami stukanie obcasów. Przekonana, że to kelnerka przyniosła zamówienie odwróciłam się. Przed moimi oczami stała wysoka blond włosa dziewczyna . Miała na sobie bardzo krótką i obcisłą spódniczkę, do tego bluzkę na ramiączka i dżinsową katanę . Tak w skrócie, biorąc pod uwagę również to, że miała na sobie wysokie szpilki ubrała się jak dziwka. Ot, tak po prostu. Ot, co. Znałam tą dziewczynę ze szkoły. Była tam królową, a ja jedną z jej ofiar. Ale nie taką jak każda. Miała na mnie haka, doskonale wiedziała czym mnie zaszantażować. Jako jedyna ze szkoły zdawała sobie sprawę, że jestem siostrą Kai'a. I doskonale wiedziała, że nie chciałam żeby ktokolwiek się o tym dowiedział. Szantażowała mnie przy każdej nadarzającej się okazji. A ja ulegałam.
Po stwierdzeniu, że to na pewno ona i że na 100 procent jej z nikim nie pomyliłam, zaczęłam kojarzyć fakty. Ten dzień się dla mnie miło nie skończy . Zważając na to, że dziewczyna się uśmiecha i trzyma w ręce dwie szklanki z czymś zielonym w środku. Nie wyglądało to najlepiej. Dziewczyna uśmiechnęła się wrednie i przechyliła szklanki w moją stronę. Chcąc się jeszcze obronić przed tą dziwną mieszaniną nie wiadomo czego, zasłoniłam rękami jak najwięcej mogłam. Zielona substancja rozlała się na moje włosy i ubranie. Przynajmnej twarz w jakiś sposób obroniłam. I wtedy przypomniałam sobie o obecności chłopaka. Odwróciłam się w jego stronę czekając na reakcję. Stał tam. Z innymi dziewczynami ze szkoły. Trzy uśmiechające się wrednie kreatury trzymały w rękach telefon, z pewnością wszystko nagrywając. Spojrzałam chłopakowi prosto w oczy. Widząc to, wszystkie larwy wraz z nim wybuchły śmiechem.
- I ty myślałaś, że ja umówiłbym się z tobą?! Nie rozśmieszaj mnie! - wykrzyczał patrząc mi prosto w twarz. Kolejny wybuch śmiechu ze strony tych larw... Teraz to zachciało mi się płakać. Jak można być aż tak wrednym? Jeżeli jeszcze raz pomyślę , że jakiś chłopak jest inny niech mnie ktoś uderzy. Mocno uderzy. Jak najszybciej złapałam torebkę i wybiegłam z kawiarni. Za plecami słyszałam śmiechy całej tej grupki. Biegłam jak najszybciej dawałam radę. Nie byłam pewna gdzie biegnę. Biegłam przed siebie chcąc uciec przed wszystkim.
___________________________________________________________________
* Lizzy*
Szłam wolnym krokiem na przystanek autobusowy. Humor wyjątkowo mi dopisywał, nie miałam się czym martwić. Umówiłam się z chłopakiem w kawiarni. Normalka? Nie dla mnie... Moje pierwsze spotkanie z chłopakiem. Takie prawdziwe... Nie miałam na myśli wyjścia na dwór z kolegami. Mam nadzieję, że wyniknie z tego coś więcej, niż tylko przyjaźń... Podobał mi się od 4 lat... Dalej nie mogłam uwierzyć w to, że się ze mną umówił. W szkole jest wiele ładnych dziewczyn, a zaproponował spotkanie akurat mi...
Od tych rozmyślań, mój humor stał się jeszcze lepszy niż był. Wsiadłam do autobusu i skasowałam bilet. Nie miałam daleko do galerii w której byłam umówiona, więc nie rozglądałam się za wolnymi miejscami... Nucąc ulubioną piosenkę wysiadłam na moim przystanku. Kierowałam się w stronę kawiarni, w której się umówiliśmy. Przez okno kawiarni widziałam, że chłopak już tam siedzi. Uśmiechnęłam się sama do siebie i weszłam do środka. Podeszłam do stolika i usiadłam naprzeciwko niego. Uśmiechnęłam się ciepło :
- Cześć.
- Hej... - zaczął i schował do kieszeni telefon, który miał w ręce – Co tam piękna? - uśmiechnął się i spojrzał mi głęboko w oczy zatapiając się w nich swoimi niebieskimi oczami.
- A dobrze... - odwzajemniłam uśmiech - A u ciebie? Chłopak przejechał ręką po włosach i podał mi menu.
- Dobrze, co ci zamówić?
- Ja dziękuję, nie chcę nic... - wybełkotałam i odsunęłam od siebie menu.
- Nic? Nawet się nie napijesz? - zapytał. Potrząsnęłam przecząco głową. Chłopak tylko westchnął. Zawołał kelnera. Gdy ten podszedł złożył zamówienie na dwie cole. Zaczęliśmy rozmawiać, czekając na zamówienie. Rozmawialiśmy głównie o szkole i nauczycielach. Chłopak co chwilkę zerkał w stronę drzwi kawiarni, ale starałam się to ignorować. Zastanawiało mnie dlaczego tak się zachowuje, ale nie pytałam nie chcąc popsuć atmosfery, która jak dla mnie była miła. Po chwili rozmowy, usłyszałam za plecami stukanie obcasów. Przekonana, że to kelnerka przyniosła zamówienie odwróciłam się. Przed moimi oczami stała wysoka blond włosa dziewczyna . Miała na sobie bardzo krótką i obcisłą spódniczkę, do tego bluzkę na ramiączka i dżinsową katanę . Tak w skrócie, biorąc pod uwagę również to, że miała na sobie wysokie szpilki ubrała się jak dziwka. Ot, tak po prostu. Ot, co. Znałam tą dziewczynę ze szkoły. Była tam królową, a ja jedną z jej ofiar. Ale nie taką jak każda. Miała na mnie haka, doskonale wiedziała czym mnie zaszantażować. Jako jedyna ze szkoły zdawała sobie sprawę, że jestem siostrą Kai'a. I doskonale wiedziała, że nie chciałam żeby ktokolwiek się o tym dowiedział. Szantażowała mnie przy każdej nadarzającej się okazji. A ja ulegałam.
Po stwierdzeniu, że to na pewno ona i że na 100 procent jej z nikim nie pomyliłam, zaczęłam kojarzyć fakty. Ten dzień się dla mnie miło nie skończy . Zważając na to, że dziewczyna się uśmiecha i trzyma w ręce dwie szklanki z czymś zielonym w środku. Nie wyglądało to najlepiej. Dziewczyna uśmiechnęła się wrednie i przechyliła szklanki w moją stronę. Chcąc się jeszcze obronić przed tą dziwną mieszaniną nie wiadomo czego, zasłoniłam rękami jak najwięcej mogłam. Zielona substancja rozlała się na moje włosy i ubranie. Przynajmnej twarz w jakiś sposób obroniłam. I wtedy przypomniałam sobie o obecności chłopaka. Odwróciłam się w jego stronę czekając na reakcję. Stał tam. Z innymi dziewczynami ze szkoły. Trzy uśmiechające się wrednie kreatury trzymały w rękach telefon, z pewnością wszystko nagrywając. Spojrzałam chłopakowi prosto w oczy. Widząc to, wszystkie larwy wraz z nim wybuchły śmiechem.
- I ty myślałaś, że ja umówiłbym się z tobą?! Nie rozśmieszaj mnie! - wykrzyczał patrząc mi prosto w twarz. Kolejny wybuch śmiechu ze strony tych larw... Teraz to zachciało mi się płakać. Jak można być aż tak wrednym? Jeżeli jeszcze raz pomyślę , że jakiś chłopak jest inny niech mnie ktoś uderzy. Mocno uderzy. Jak najszybciej złapałam torebkę i wybiegłam z kawiarni. Za plecami słyszałam śmiechy całej tej grupki. Biegłam jak najszybciej dawałam radę. Nie byłam pewna gdzie biegnę. Biegłam przed siebie chcąc uciec przed wszystkim.
___________________________________________________________________
~Aćka
zajebisteeeee... <3.<3 szkoda tylko, że takie to krótkie... ;_;
OdpowiedzUsuńNie mogę się doczekać następnego rozdziału. Proszę dodaj go szybko, bo nie będę mogła spać w nocy;) Jeśli miałabyś ochotę coś poczytać to zapraszam. Ucieszę się jeśli przybędzie mi taka czytelniczka jak Ty:)
OdpowiedzUsuńszkarlatny.blogspot.com
Ach! Byłabym zapomniała. Zapraszam cię na jeszcze jeden mój blog:
Usuńjaponskie-opowiesci.blogspot.com
Hej! Mam takie pytanie:
OdpowiedzUsuńKIEDY DODASZ KOLEJNY ROZDZIAŁ, BO JA JUŻ NORMALNIE WARIUJĘ :)